Opis
Kabaret OT.TO wielu z nas kojarzy się z piosenką lekką, łatwą, dowcipną i śmieszną. Jest to na pewno alternatywa dla tych, którzy potrafią się dobrze bawić przy piosence kabaretowej, przeplatanej śmiesznymi skeczami i gagami. Warto także dodać, że kabaret OT.TO to prawdziwi konferansjerzy, którzy potrafią profesjonalnie zabawiać publiczność i ożywić każdą imprezę.
Najbliższe grania na mapie (kliknij aby zobaczyć szczegóły)
Ostatnie recenzje » zobacz wszystkie
 = zgadzam się z tą opinią,
 = nie zgadzam się
-
oceniono 0 razy
0
weronika 2012-04-23 22:45
- Kabaret OT.TO, Warszawa, 2012-04-20 19:00
- Cudownie, zabawnie, świetnie. co tu dużo mówić mam słabość do Panów i tyle. Bawią mnie zawsze.
-
oceniono 3 razy
-3
czulaka 2011-09-27 21:33
- Kabaret OT.TO, Kraków, 2011-09-25 15:00
- troche za duzo starych kawalkow
-
oceniono 4 razy
4
beataws 2011-04-16 07:45
- Kabaret OT.TO, Warszawa, 2011-04-15 19:00
- Bardzo fajny występ, od 20 lat chciałam iść na występ Kabaretu OTTO, to jest mój ulubiony kabaret od najmłodszych lat. Podczas występu rewelacyjne miksy znanych piosenek, skecze, żarty z aktualnych wydarzeń.
-
oceniono 21 razy
19
Alusia 2009-04-26 23:42
- Kabaret OT.TO, Lublin, 2009-04-25 20:30
- Kabaret OT.TO to naprawdę profesjonalny zespół, którego występy są zawsze na najwyższym poziomie. Również ten koncert był świetny, wspaniale rozbawili widzów, o co w końcu chodziło;-). Chyba nikt nie wyszedł smutny czy niezadowolony, a wiele osób gratulowało Panom po koncercie udanego występu.
Słowem: świetny zespół, wysoki poziom, dobra zabawa! Oby częściej!
-
oceniono 20 razy
18
Yenni 2009-02-23 21:33
- Kabaret OT.TO, Kraków, 2009-02-22 19:00
- Zaledwie po kilku minutach konferansjerki (która polegała na wymienieniu przez prowadzącą kilkunastu sponsorów) na scenie pojawili się Panowie. I wtedy się zaczęło!
Na początek – trochę Europy trza było wprowadzić w tym mieście dawnego socjalizmu, zatem koncert rozpoczęła „Szła dzieweczka do laseczka” w językach najbardziej europejskich.
Potem - Kroniki Tuskanii – ogólny śmiech na sali oraz, uwaga, na scenie, albowiem w pewnej chwili... Andy zawiesił palce nad klawiszami i niemym pytaniem oczach „co mam grać??” popatrzył na Wiesława. Na szczęście Jędrek bez mrugnięcia okiem a capella pełnym głosem krzyknął „Zostawcie Tytanica!” i pianista złapał rytm:) Oczywiście radość to wielka, kiedy się kolega „posypie” wiec też uśmiechy na twarzach wykwitły na kształt księżyca w nowiu („dzizus, jaka jestem romantyczna” :)).
Jako że jest kryzys wszem i wobec, to Wiesław postanowił powróżyć i przepowiedzieć kiedy kryzys minie. Niestety pozostała dwójka na scenie nie potrafiła trafnie zadać pytania, tak wiec ta kwestia pozostanie na razie bez odpowiedzi. Wiadomo póki co, że kryzys jest a jak uda się sformułować pytanie odpowiednio to „Mistrz” wpadnie w trans i odpowie kiedy koniec kryzysu:)
Nie obyło się bez wspomnień z historii kabaretu – ech, wspominkowy fragment hip-hopowej Inwokacji a potem jak zawsze aktualna pogawędka „Sąsiadek”. A ponieważ kabaret jak wiadomo stara się też „bawiąc – uczyć” to jednym z punktów koncertu był krótki kurs pt. „Jak stworzyć przebój” zakończony prezentacją takiego przykładowego „Przeboju”:)
Była tez piosenka premierowa do tego stopnia, że Jędrek z gitarą stał prawie solo na środku sceny a skryty za klawiszami Wiesiek pełnił role „budki suflera”. Co okazało się w sumie niepotrzebne, bo Jędrek, jak na profesjonalistę przystało, miał tekst opanowany miał do perfekcji i płynnie wyśpiewał powody dla których nie poleci już nigdy samolotem Lufthansy, ale za to będzie serdecznie polecał te linie, ze szczególnym uwzględnieniem bagażu podręcznego, w postaci płaszcza i kapelusza:)
Niestety wszystko co piękne kiedyś się kończy, tak wiec i tu rozbrzmiały znienacka pierwsze takty „Mini-koncertu życzeń”. Jeszcze dwa bisy, jeszcze ukłony i.... koncert w NCK przeszedł do historii. Ponieważ do głównego wyjścia z sali byłą straszna kolejka, całkiem słusznie doszłyśmy do wniosku, że wyjdziemy bocznymi drzwiami, dziwnym trafem usytuowanymi obok garderoby :) co było okazją do pstryknięcia fotki Beatce, jako że koleżanka była na koncercie po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni.
Było fantastycznie i już tęsknię za następną tak dobrą zabawą:)
|